Kindi.pl - jeden adres na każdy dziecięcy problem

Kolorystyka: Kolor domyślny Fiolet Zielony Stalowy

Blog: Trzech agentów

Strona główna » Blogi » Trzech agentów

Nowa wersja kołysanki

Data wpisu 28-03-2007 
Mikołaj się rozgadał. Bardzo dobrze radzi sobie z powtarzaniem, ale czasem wychodzą mu śmieszne rzeczy. Do tej pory tylko Maciś wykazywał niesłychane zdolności do powtarzania rytmu. Co prawda bez słów, ale potrafił idealnie naśladowac każdy rytm. Teraz przyszła kolej na Mikusia. Uwielbia więc przesadne "nooo, nieeee!", ale najbardziej rozbawia wszystkich przerabiając kołysankę "aaa kotki dwa" na "aaa, kukułka".

Asia zamiast taty

Data wpisu 21-03-2007 
Od niedzieli jesteśmy sami. M pojechał na tydzień do Warszawy. Sami-nie sami, bo zmobilizowana rodzina przybyła z odsieczą. Mikołajowi trochę trudno było się pogodzić z nieobecnością taty. Ciągle powtarzał, że jak Kuba przyjedzie z przedszkola, to tata też. Ale Kuba z przedszkola przyjeżdża z ciocią Asią. Po kilkakrotnym powtórzeniu, Miki doskonale umiejscowił Asię w naszym życiu. "Kuba i Asia" - teraz już brzmi jego stwierdzenie, zamiast "Kuba i tata". Do tego stopnia skojarzył fakt, że ciocia przejęła dotychczasowe funkcje taty, że gdy wieczorem chciał bawić się kolejką (co zwykle robi z tatą), również zamienił tatę na Asię.

Aniołki w koszyku

Data wpisu 16-03-2007 
Kolejna wyprawa. Tym razem na dłuuugie poważne zakupy do hipermarketu. Pamiętaliśmy z mężem, jakie to było przeżycie dla Kuby, gdy pierwszy raz poszedł do auchan. Więc zabralismy maluchy. I... Poszło gładko i bez żadnych sensacji. Największe emocje wzbudził jeżdżący No-No (czyli odkurzacz) i pani, która pociągnięciem sznurka otwierała do góry drzwi do magazynu. Reszta - nie istotna, nawet zabawki. Wysiedzieli się dwie godziny w koszykach, zjedli paczkę ciastek-zwierzątek i padli ze zmęczenia tuż po powrocie do domu.
A ja myślałam, że będzie sajgon!

BUTY BUTY BUTY

Data wpisu 13-03-2007 
Wyprawa po buty. Całą trójką. Zwiedziliśmy pięć sklepów i ubikację (to Kuba z wirusem żołądkowym). Ale wyprawa jak najbardziej udana. Maciek dostał nowe kapcie, półbuty i adidasy, a Kuba ortopedyczne. Brzydkie jak noc (ale za to tańsze o połowę od memo), ale on jest zachwycony. Maciuś nie jest tak entuzjastycznie nastawiony do swoich, ale za to mama jest zadowolona z zakupów. A w końcu o to chodzi.

Zwykła nuda

Data wpisu 12-03-2007 
Taki sobie nudny dzień.
Kuba w przedszkolu dostał rozwolnienia. Wrócił z reklamówką prania i sensacje trwały aż do pójścia spać.
Podczas spaceru złamał się jeden z łączników, który spina dwie spacerówki.
Po południu po raz nie-wiadomo-który spalił się "korek" i zostaliśmy bez prądu. Nie wybija w mieszkaniu, tylko na głównej tablicy w piwnicy. Tuż przed Światem Elma. Bosko!
A 13 dopiero jutro!

Wielki słoń

Data wpisu 12-03-2007 
Przyjemny weekend. Sobota wśród przyjaciół, a niedziela w zoo. Wielkie zwierzęta zrobiły na wszystkich wrażenie. Maciek bał się nosorożca, a Kubie najbardziej podobał się słoń. Chyba dlatego, że tata, żeby wszystkim zaimponować karmił go słonymi paluszkami. Maluchy natomiast zaśmiewały się przed klatką małpek sajmiri i surykatkami. Zresztą, wszystkim nam się podobały... Wieczorem obowiązkowo zakupione pamiątkowe, gumowe zwierzątka jeździły kolejką, a nawet poszły spać z właścicielami. Kuba nie wypuścił słonia z ręki.

Kiepsko

Data wpisu 08-03-2007 
No i kiepsko po tym szczepieniu. Macio wczoraj zasnął na paracetamolu. Do 1.30 w nocy było nieźle. Potem obudził się Miki z gorączką. Trochę pospał ze mną i wrócił do swojego łóżeczka. Za godzinę powtórka, tyle tylko, że już obudził też Maćka. Herbatka, paracetamol i jakoś się udało za godzinę zasnąć. Ale ranek niezbyt wesoły. Temperatura na zmianę u jednego i drugiego a do tego całkowity brak apetytu. W efekcie tv i ukochane bajki. Czasem cel jednak uświęca środki.
A na wieczór miałam takie fajne plany... poza domem....

Szczepienie

Data wpisu 07-03-2007 
Jakoś przeżyliśmy, choć do szału doprowadza mnie to godzinne czekanie na zbadanie. Tak jakby nie można umawiać poszczególnych osób na dokładną godzinę. Klitka kilkumetrowa, a kłebi się w niej kilkanaście dzieci na raz, przynajmniej z jednym opiekunem (a często z całą obstawą rodzinną), plus wózki. BOSKO! Udało się maluchy nawet przez prawie 20 minut utrzymać w wózkach. Niestety potem juz tak dobrze nie było, bo biegały wśród ludzi w tą i z powrotem do czsu az oczywiście Mikołaj nie wylądował głową na nodze stołu.
Nie muszę chyba dodawać, że byli jedynymi dziećmi, które brykały...
Mikołaj obraził się na panią pielęgniarkę, że zrobiła mu ała, choć powiedział "nie", ale za to Maciek po raz pierwszy nie płakał przy szczepieniu.
Bilans Kuby bez większych emocji. Siniaki Maćka i podbite oko Mikołaja chyba uszły uwadze.
Generalnie sukces, choć wieczorem wyskoczyła temperatura.

Podbite oko

Data wpisu 05-03-2007 
Mikołajowi zdarzył się dziś przykry wypadek. Tak skakał i szalał na łóżku Kuby(chociaż tysiąc razy go upominałam i zdejmowałam na podłogę), że uderzył się o kaloryfer. Trochę poniżej łuku brwiowego. Śliwa mu się zrobiła natychmiast, pomimo zimnej łyżki. Nie płakał jakoś specjalnie mocno i długo, ale odkleić się nie chciał ode mnie przez parę minut. No i teraz dylemat- w środę szczepienie, a tu maluch z taką śliwą? A jak wezwą policję, bo pomyślą, że się nad nim znęcam? Może zniknie...

A z tym malowaniem - totalna porażka. Nie czekaliśmy na tatę i to był chyba błąd. Gdy Maciuś się mył, Mikołaj zdążył wskoczyć na jeździk i przejechać po wielkim arkuszu papieru z naszymi rysunkami..., a potem po dywanie.

weekend

Data wpisu 04-03-2007 
Niezłe ostatnie dni.
Piątek. Kuba w Zabrzu, w poradni dializ - wszystko ok. Gorzej z jego tatą, bo zatrzasnął kluczyki a aucie... Efekt - godzinna akcja telefoniczna do zmotoryzowanych znajomych. Moja, nie jego. Z Sosnowca. Nie udało się. Wracali autobusami.
Sobota - byliśmy wszyscy w takim mini zoo. Kury, owieczki, sarenki, lama, kozy, paw, kaczki... Chłopcy oniemieli. Maciek wszystkim mówił "pa", Mikołaj nie odezwał się ani słowem.
Ale za to wieczorem przy spaniu, Miki oprócz tradycyjnego juz buziaka, powtórzył po mnie "kocham cię". Ach, jak słodko!
Dzisiaj za to, jak tata wróci z pracy (podobno przed ich spaniem), malujemy łapkami. Zobaczymy co z tego wyniknie.

Autor bloga

atamare atamare
Sosnowiec

Opcje